Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Maksio u babci i dziadka

środa, 28 lipca 2010 11:50
                                 Od poniedziałku nasz wnuczek Maks bawi u nas z wizytą:):)
Nudy napewno nie zaznaje, bo nie sposób się nudzić przy takiej ilości dzieci , a zaznaczyć należy , że mam siódme dziecko "dochodzące" Oliwkę.
Prawdą jest niezaprzeczalną, że znacznie więcej cierpliwości człowiek w tym wieku ma dla wnucząt niż kiedyś dla swoich własnych dzieci.
 

                           Maksio gospodarz.





Jak widać na fotografi niżej...królik przeżył i ma się dobrze.


              Maksio kucharzem !







                                                 
Bułeczki były tak dobre , że na dziś zostało tylko tyle !! Na dodatek jedna z dziurą po Maksiowym paluszku.



Droga mamusiu ...jak wyglądała ława, podłoga, ubrania ...lepiej nie pytaj !!
Ale dziś jest już wszystko posprzątane i wyprane :):).
................................................................................................................................

Z powodu brzydkiej i deszczowej pogody dzisiejszy dzień spędzamy w domu w króliczym towarzystwie.









Królik przetrwał wszelkie niedogodności...a było ich trochę i jest przy swej mamie .
Popołudniu robimy domowy makaron !!!
Szefem oczywiście będzie Maksio!! :):)


Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Urlop naszych dzieci. Chorwacja 2010

wtorek, 27 lipca 2010 12:25
Zostałam obdarowana, na swoje życzenie,  fotografiami z urlopu naszych dzieci.Na komputer zgrano mi ponad 1200 fotek. Miałam z czego wybierać.
Prawie egzotyczne widoki są dla wielu z nas atrakcją, dlatego starałam się  wybrać , ciekawe, ładne i trochę egzotyczna.
Dzieciaki nie posiadają super aparatów...ale tylko zwykłe cyfrówki. Mimo to zdjęcia im się udały...a opowiadaniom z serii " jak było" nie było końca  :).

Jedno jest pewne...Chorwacja jest piękna, ciekawa i co ważne na "zasobne i pełne portfele".
Fotografie pochodzą z takich miejsc jak:
wyspa KRK, Seline i Baska.







 .............fiordy, wycieczka na 360 wysp..........




W Chorwacji dominuje katolicyzm.
Dziesięć przykazań na kamiennych tablicach.




Pozostałości po ostatniej wojnie. To często spotykane miejsca z  takimi tablicami.
















.............................................................................................................................

To Chorwacja widziana obiektywem Przemka, Joli, Szymka i małego Maksa, który bardzo dzielnie się sprawował i znosił wszelkie trudy ....

To "LB" mojego zięcia ....:):) "ciepłe nóżki"





Maksiu postanowił wylać całą wodę z Adriatyku.



 
...... a potem zasypać dół.









Łowienie ryb, których było tam masę.





Wojna chłopców.


Chwilowy rozejm.


Prawie nie wychodził z wody....













............a Maksio ciągle wylewa wodę z Adriatyku....











Na wycieczce w Basce









Ptaki w obiektywie Szymka....







A zaczęło się od jednodniowego pobytu nad Balatonem na Węgrzech.





Tam i z powrotem szczęśliwie za kierownicą ....





Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Śniadanie dla kobiet - Wisła 2010

piątek, 23 lipca 2010 9:37
W końcu obrobiłam kilka zdjęć z "Śniadania dla kobiet" w Wiśle.



Główne organizatorki i pomysłodawczynie śniadania.
............................................................................................................................


Stoły zastawione przeróżnymi daniami , sałatkami i dodatkami a przy nich krzątająca się obsługa.
.............................................................................................................................



W tym roku w śniadaniu uczestniczyło ok. 700 kobiet.
.............................................................................................................................


Sala wykładowa. Jedynym mankamentem było to, ze klimatyzacja działała nie tak jak powinna co dawało się odczuć co poniektórym.
.............................................................................................................................



Rzeka Wisła w Wiśle. Widok z Gołębiewskiego.
.............................................................................................................................


dziedziniec hotelu i widok z 5-tego piętra na Wisłę.
..........................................................................................................................
 Mój anioł za którego dziekuję Panu Bogu.

............................................................................................................................

Z mamą księdza Leszka, Emilią.
...............................................................................................................................


No i ja też tam byłam ....... i tak bardzo bym chciała być w przyszłym roku.
................................................................................................................................




Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Moja dieta

czwartek, 22 lipca 2010 16:43
                Od ponad dwóch miesięcy zmieniłam zupełnie sposób odżywiania i z wielką determinacją stosuję nową dietę, którą polecają przy cięższych chorobach. W zasadzie tak jak jem teraz powinnam była się odżywiać dużo wcześniej.
Nie wiem czy to zasługa diety, czy suplementów,  które stosuję ale czuję się o niebo lepiej.
Podstawą są jarzyny i owoce a cała reszta to dodatki....
Wyeliminowałam zupełnie mięso, wędliny, białe mąki a co za tym idzie wszelkie makarony, kluski, pierogi, naleśniki, kawa, kakao, ....
Żadnych potraw wędzonych, smażonych, pieczonych....tylko gotowane, duszone, parowane / jeżeli już coś piekę to w woreczku/
Piję tylko wodę, soki owocowne warzywne robione w domu i zieloną herbatę.

Nie myślcie, że przyszło mi to łatwo... nie !!!
Takie przestawienie sposobu żywienia wymaga ogromnego poświęcenia i zaangażowania wszelkiej dostępnej wiedzy....
Z początku był to koszmar, brak dodatków, produktów, odpowiednich przypraw ale z czasem można do wszystkiego się przyzwyczaić !!!
Co jem ??
 A powiem , co jem i na dodateknawet pokażę.
Dzień zaczynam od szklanki wywaru ziołowego, oczyszczającego organizm z takich zielsk jak:
Korzeń perzu
Korzeń mniszka lekarskiego
Kwiat nagietka
liście pokrzywy
Liście brzozy
ten wywar piję trzy razy dziennie przed posiłkami.
Śniadanie:
Chleb własnego wypieku z grahamu, siemienia lnianego, płatków owsianych, jęczmiennych, słonecznika. Najczęściej z pomidorem, porem, czosnkiem , cebulą.
Mogę w niewielkich ilościach jeść biały ser i jogurty.
 Pomiędzy posiłkami piję zieloną herbatę z imbirem 3-4 filiżanki dziennie i wodę ...dużo wody.
Na obiad... albo ryba, albo grzyby. W moim przypadku boczniaki /bardzo skuteczne/

Tu przykładowy posiłek :
Boczniaki duszone, przyprawione tylko solą morską i delikatnie wegeta BIO.
Ziemniak gotowany, sałatka z pomidorów z cebulą i czosnkiem.
Na deser ..sałatka owocowa z kiwi i jabłka.


W tym obiedzie nie ma grama tłuszczu.
Jeżeli jest ryba to pieczona w woreczku z bazylią i tymiankiem
a do tego np: surówka z marchewki z cebulą i porem, przyprawiona olejem lnianym z kurkumą, papryką i pieprzem.
Używam talich olei jak lniany, z oliwek, z rokitnika, z wiesiołka.
Absolutny zakaz smalcu i margaryn wszelkich!!!!
Masło tylko organiczne i to w małych ilościach !

Wieczorem też pieczywo z czymś warzywnym albo owocowym.


Nie używam cukru, a sól tylko morska w ograniczonych ilościach.

Ważne są witaminy...a tu prym wiodą soki z greyfruta, cytryny, pomarańczy, marchewki, pomidorów.
W naszym pożewieniu nie można całkowicie wyeliminować trucizn, jakimi jest nafaszerowana żywność kupowana w sklepach,dlatego do sklepu spożywczego wybieram się na dłuższe "pochodzenie" i z dobrymi okularami, wnikliwie czytając i analizując skład.
Kosztuje mnie to dużo czasu...ale w końcu trzeba kiedyś też pomyśleć o sobie.

" Niech pokarm będzie twoim lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem"





Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Usamodzielnić dziecko z rodziny zastępczej.

niedziela, 18 lipca 2010 15:57
Usamodzielnienie dziecka z rodziny zastępczej nie jest "bułeczką z masłem" !
Dlaczego ?
Ano dlatego moi drodzy, że bariery które czasem stają na tej drodze są dość duże....

Nie znam innych przykladów  więc posłużę się własnymi przeżyciami i doświadczeniem.

.. kiedy przyszedł do nas miał 13 lat. Nastoletni, ostrzyżony na pałkę, młody buntownik.
Wiedziałam, że muszę mu przyciągnąć cugle by go ujarzmić. Jeszcze słyszę słowa, które powiedział naszemu własnemu synowi...

"...ja tu tylko muszę wytrzymać 5 lat i" zwijam  żagle"

W marcu stuknęła Mu osiemnastka i ten nasz pełnoletni młodzieniec jakoś nie zamierza "zwijać żagli"...
Pozostał jeszcze jeden rok nauki by skończyć szkołę i mieć zawód , a to jest sprawą bardzo ważną, a w zasadzie meritum.
Drugi temat...to gdzie On  niby ma  się podziać ???
Rodzice wyeksmitowani z mieszkania socjalnego mieszkają gdzieś bokiem, na dostawkę.Babcia nie wiadomo gdzie, zażywa /tak jak zazywała/ mocniejszych trunków.
Oczywiście wniosek na mieszkanie do Urzędu miasta złożył, ale szans na  normalne lokum raczej nie ma. Był nawet Pan z Urzędu i powiedział mu, że jeżeli już dostanie  mieszkanie to w towarzystywie jakiegoś społeczenego elementu ...

." i ani się nie obejrzysz jak będziesz taki sam jak oni" - zakończył tymi słowami urzędnik.
Miał rację mówiąc te słowa.

Więc co dalej ??

Poczekać.
 Ukończyć szkołę.
 Znaleźć pracę i wypłynąć na "wody życia",na własny garnyszek.
Jestem nie bez obaw. Jak sobie poradzi, jak podejdzie do życia!?
No a Nasz PCPR oczywiście czuwa i od razu jak chłopak ukończył 18 lat ujął wg." bardzo mądrej ustawy" pieniędzy.
No bo przecież taki chłopak osiemnastoletni "nie musi już tyle jeść, nie trzeba mu wyprać, nie trzeba już książek, nie musi już mieć ogrzanego mieszkania, nie korzysta z wody...
        ............a Ty człowieku martw się i staraj skąd na to wszystko?!

Krótko, potrzeby  młodej osoby znacznie wzrosły a nasze "najjaśniejsze i najmądrzejsze" ustawodastwo ujmuje i ujmuje......,.
Co za rozsądne prawo, przewidujące..... jednym słowem debilne.....

Nasz młdzienic jednak wykorzystuje wszelkie możliwości, które może wykorzystać.
Zapisał się na  kursy, planuje też zrobić Prawo jazdy. Wszystko to funduje Państwo,,,chwała im za to "...chociaż tyle.

Co z mieszkaniem ?
 Najrozsądniej było by ukończyć szkołę, znaleźć pracę i wynająć jakiś mały pokoik na który było by Go stać.
W przyszłym roku drugi z kolei chłopak będzie się usamodzielniał i ten sam problem.

Czasami zazdroszczę rodzicom biologicznym braku  zmartwień w tym temacie.Przyjadą na te dwie godziny /a często nie/ i wracają do swojego życia, pozbawionego problemu z dziećmi.
Denerwuje mnie to , że znając ich perfidność, mogą wykorzystać swoje dzieci i zwalić im się do ich mieszkania.No bo przecież są rodzicami, bez mieszkania a to ich dzieci.No i co z tego, że IM ograniczono prawa rodzicielskie. Co to za kara??!!W Tym przypadku wręcz było to wybawieniem z problemu, wróceniem wolności i pozbawieniem obowiązku.

Myśmy zrobili co w było w naszej mocy, teraz będziemy patrzeć czy przyniosło to jakiś efekt.
Dla mnie będzie porażką, jeżeli podążą śladem rodzicieli.
Daj panie Boże by zdołali zrozumieć i obronić się przed złym towarzystwem.


Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Śniadanie dla kobiet

sobota, 17 lipca 2010 17:11
Śniadanie dla kobiet....i przekonanie, że moje uczestnictwo w tej masowej imprezie nie było przypadkowe !!!

Od pięciu lat Wisła Malinka /parafia ewangelicka/ organizuje "Śniadania dla kobiet" ...nie byle gdzie , ale w samym Gołębiewskim w Wśle.
W wielkiej sali restauracyjnej zebrało się dziś ponad 700 kobiet z różnych stron Polski i nie tylko wyznania ewangelickiego.
Szwedzki stół z ciepłymi i zimnymi daniami, owoce, napoje i wiele innych niespodzianek.
Jeden raz w roku kobiety, które częstokroć w swoim życiu nie doświadczają luksusów mają okazję pobyć w "w wielkim świecie" i poczuć się kimś ważnym i docenianym. W prawdzie opłatę należy uiścić, ale jej wysokość jest niewielka w stosunku do tego z czego można skorzystać
W tym roku i ja uczestniczyłam w tym spotkaniu ...za co jestem wdzięczna mojemu "aniołkowi"/o nim też napiszę/ i Panu Bogu, że w taki sposób postanowił mi odpowiedzieć na moje pytania i watpliwości.

To , że drugi raz / po 7 latach / borykam się z chorobą, nie jest tajemnicą Poliszynera.
To, że drugi raz popadłam  w dół z którego trudno się wychodzi samemu bez pomocy i wsparcia też nie jest tajemnicą...ale pan Bóg nie zostawił mnie samej.
On mnie zna świetnie i najlepiej wie co do mnie przemawia, czego potrzebuję i załatwia wszystko w sposób bezdyskusyjnie wspaniały!!!.

"Odpowiedział jej: Mówisz jak mówią kobiety nierozumne. Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego? W tym wszystkim nie zgrzeszył Job swymi usty."
Job 2.10
Tak odpowiedział Job swojej żonie kiedy ta widząc, że drugi raz Job zostaje doświadczany ciężką chorobą mówi mu, ... że teraz powinien złożeczyć Bogu i umrzeć !

Ten werset znalazłam w siateczce, wraz z innymi upominkami.
Bardziej trafnie mój Pan nie mógł mi odpowiedzieć na to co się teraz ze mną dzieje. On wiedział, że gdybym usłyszała to od jakiejś osoby ..to z pewnością bym sie obraziła, albo co gorsza jeszcze coś niemądrego powiedziała....On wiedział też kto ma dziś dać świadectwo swojego życia i być wykładowcą !!!!

To On dla mnie sprowadził dziś jako mówczynię PATRICIE FREY.... by mi powiedzieć:

"Czego Ty chcesz, popatrz na los tej kobiety, spójrz na jej życie i porównaj ze swoim ...a potem łkaj i zadawaj pytania...jeżeli starczy Ci odwagi.
Porównaj też co Ona potrafiła zrobić ze swoim życiem mimo swojej choroby i wózka inwalidzkiego, a co ty ? "


Jak niepozorne, marne, małe stały się moje problemy. Jak stopniały...niczym śnieg przy 38 stopniach. Boże jak nie ceniłam tego co od Ciebie dostawałam. Jak szafrowałam wszystkim co miałam zapominając o tym od kogo to wszystko....
Panie mój... nie odwracaj się ode mnie i spraw bym do końca swojego życia mogła  Tobie być wierną. Wiem teraz, że moja choroba to doświadczenie "objazd" z którym dałeś mi się wzmagać. Nie odstępuj, przytul mnie do siebie w strachu i niemocy. ...bo walczyć ze strachem i cierpieniem sama nie jestem w stanie.

Kiedy w 2004 roku pierwszy raz usłyszałam co mi dolega...przeraziłam się.Płakałam, buntowałam się, pytałam dlaczego ja... ale Pan Bóg postawił na mojej drodze anioła. Tym aniołem była Ula. Niestety Jest już prawdziwym aniołem ...odeszła w 2006 roku też na chorobę nowotworową. To przez nią wyciągnął mnie z dołu do jakiego wpadłam w swojej rozpaczy. To Ona była narzędziem w Jego ręku. Boże jak bardzo Ci jestem wdzięczna za nią. Bo ty To sprawiłeś, że nie zostałam sama.

Sprawiasz i teraz, że nie jestem sama, dajesz mi znowu anioła na mojej drodze. Dziękuję Ci za Anielkę, która mimo swoich problemów i trosk nie zrezygnowała ze mnie i ciągnęła ile tylko się dało z dołu rozpaczy.
Uli nie zdążyłam osobiście podziękować.... ,
 ale Anielce dziękuję już teraz, że tak bardzo mi pomogła i pomaga nadal.

Wiem, że to Ty Panie  postanowiłeś za jej sprawą bym usłyszała dziś, kim jestem.
Bym miała możliwość porównania daru jaki od Ciebie otrzymałam z darem jaki otrzymała Patrycja Frey.
 Mogła też porównać co daje Tobie Ona ...a co ja.

Dziękuję też , za wspaniały pomysł "Śniadań dla kobiet" organizatorom tych spotkań.

 Nie będę opisywać losu Patrycji. Mozna prześledzić strony tu podane i uzyskać informację kiedy będzie możliwość zakupu nagrania dzisiejszych wykładów.
A może zostaną opublikowane?!

www.sniadaniedlakobiet.pl
www.malinka.org.pl.
www.szukajacBoga.pl
Z głębokości i szczerości polecam.







Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Nieżywi lekarze nie kłamią"

poniedziałek, 21 czerwca 2010 14:48

„Nieżywi lekarze nie kłamią" czyli co mówi o suplementacji diety Dr Joel Wolles

Dr Joel Wolles został nominowany w 1991 roku do Nagrody Nobla.
Przedstawiamy państwu artykuł napisany na podstawie wystąpienia Joel'a Wolles'a, które zostało zatytułowane:
"Nieżywi lekarze nie kłamią".

Tym wszystkim, którzy urodzili się lub mieszkali przez dłuższy czas na farmie muszę powiedzieć, że jesteście ludźmi mojego pokroju. Ja właśnie urodziłem się i wychowałem na farmie. Moi rodzice prowadzili hodowlę bydła rzeźnego. Jak wiecie zapewne, by móc zarobić na hodowli, należy produkować własną żywność. W związku z tym uprawiali kukurydzę i soję.

Raz w tygodniu przyjeżdżał do nas na farmę specjalny samochód z urządzeniem, które rozdrabniało siano, kukurydzę i fasolkę. Do tego dodawaliśmy odpowiednią dawkę witamin i minerałów i dopiero taką mieszanką przez okres 6 miesięcy karmiliśmy nasze bydło, a następnie sprzedawaliśmy je do rzeźni. Ciągle zastanawiało mnie wtedy, dlaczego bydło, które karmione jest wyłącznie naturalną paszą, dostaje dodatkowo witaminy i minerały, a ludzie nie. Kiedy zapytałem o to mojego ojca otrzymałem wielce naukową odpowiedź: - Nie gadaj tyle, tylko bierz się do roboty. Pytanie to jednak nie dawało mi spokoju.

Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem na uniwersytet i zrobiłem specjalizację dotyczącą żywienia zwierząt, a następnie postanowiłem zostać weterynarzem. Na weterynarii otrzymałem wreszcie odpowiedź na moje pytanie.
- To proste: rolnicy nie mają żadnych ubezpieczeń dla zwierząt na wypadek śmierci czy chorób i nie stać ich na kosztowne leczenie i operacje. Stosują więc niezwykle tani, prosty i skuteczny zabieg. Podają zwierzętom odpowiednie suplementy.
Dowiedziałem się, że podając witaminy i minerały zapobiegamy ewentualnym chorobom zwierząt hodowlanych.

Jakiś czas po ukończeniu weterynarii zacząłem pracować w różnych ogrodach zoologicznych na terenie USA. W ciągu 12 lat przeprowadziłem 17,5 tysiąca sekcji zwierząt należących do różnych gatunków, a także uczestniczyłem w sekcjach ponad 3 tysięcy ludzi żyjących wcześniej w okolicach interesujących mnie ogrodów zoologicznych. Dzięki tym badaniom dokonałem pewnego odkrycia i doszedłem do wniosku, że wszystkie zwierzęta i wszyscy ludzie, którzy zmarli w naturalny sposób, zmarli na skutek braku podstawowych składników odżywczych, jakimi są witaminy i minerały.
Pomimo że napisałem na ten temat wiele rozpraw naukowych oraz książkę, referowałem ten temat na wielu spotkaniach, to nie mogłem wzbudzić należnego zainteresowania i właściwych w tym względzie reakcji. W latach 50 nikt nie ekscytował się sprawami wyżywienia.

Zrozumiałem wtedy, że powinienem zostać lekarzem, aby wiedzę uzyskaną w trakcie leczenia zwierząt móc wykorzystać do właściwego leczenia ludzi. Ukończyłem więc studia medyczne i przystąpiłem do pracy jako lekarz. Pracowałem w tym zawodzie przez 12 lat. Dzisiaj chcę państwu opowiedzieć, w jaki sposób stosowałem prawidłowe żywienie w leczeniu pacjentów, a przede wszystkim w zapobieganiu chorobom.
Jeśli z moich informacji skorzystacie choćby tylko w 10%, unikniecie mnóstwa problemów, zaoszczędzicie bólu i pieniędzy, związanych z chorobami i ich leczeniem. Będziecie mogli korzystać z życiowego potencjału przez długie lata, ciesząc się dobrym zdrowiem i kondycją.

Genetyczny potencjał życia człowieka wynosi 120 do 140 lat. Aktualnie mamy do czynienia z pięcioma takimi grupami, gdzie średnia życia wynosi 120-140 lat. Jedną z nich są narody Tybetu i zachodnich Chin, inni żyją w Pakistanie, Gruzji i Azerbejdżanie.
W 1973 r. Nationale Geografic poświęcił cały numer pisma długowiecznym. Jest ich około 35, w tym dwanaścioro z Azerbejdżanu. Mieszka tam m.in. 136-letnia kobieta. Na zdjęciu siedzi z wielkim kubańskim cygarem i szklanką wódki, wokół niej tańczą dzieci, które mają 110-120 lat.

W południowym Peru, nad jeziorem Titikaka, żyje plemię indiańskie o takiej samej nazwie.
Średnia długość życia członków plemienia wynosi 120-140 lat.
W maju 1995 roku najstarszą osobą w USA była Margaret Smyth, która zmarła w wieku 115 lat. Okazało się, że przyczyną jej śmierci było niewłaściwe odżywianie się, czyli brak odpowiednich składników w dostarczanym organizmowi pokarmie, a szczególnie dotkliwy niedobór wapnia. Doprowadziło to do osłabienia kości i w rezultacie złamania nogi. Wywiązały się inne choroby.

W listopadzie 1993 roku wyszła na powierzchnię grupa ludzi, która spędziła dwa lata pod ziemią w odpowiednio przygotowanych warunkach sanitarnych. Dotyczyło to tlenu, oświetlenia i pożywienia. Następnie trzy małżeństwa biorące udział w eksperymencie zostały poddane wszelkim możliwym badaniom. Były one przeprowadzane na uniwersytecie w Kalifornii. Badania wykazały, że gdyby nadal odżywiali się w ten sam zaplanowany sposób i przebywali nadal w tak zdrowym środowisku, mogliby dożyć 160 lat.

Obecnie średnia długość życia Amerykanów wynosi 75,5 roku, w tym lekarzy tylko 57 lat.
Wniosek jest prosty, że jeśli ktoś chce żyć przeciętnie 20 lat dłużej niech podaruje sobie studia medyczne i zawód lekarza. Jeśli chcecie dożyć 120-140 lat musicie zrobić tylko dwie podstawowe rzeczy:

Po pierwsze:
chronić się przed wypadkiem, nadmiernym piciem i paleniem, przed rosyjską ruletką i przed lekarzami. Jak zauważyliście, do tej wielkiej grupy niebezpiecznych rzeczy zaliczam również wizyty u lekarzy.
To bardzo mocne oświadczenie pragnę podeprzeć raportem ze stycznia 1993 roku, wystosowanym przez grupę ludzi, w którym ogłoszono wyniki specjalnych badań prowadzonych przez trzy lata w szpitalach amerykańskich. Dotyczyły one przyczyn zgonów pacjentów. Pozwolę sobie zacytować fragment tego raportu:
- 300 tysięcy ludzi rocznie było mordowanych w szpitalach amerykańskich z powodu źle wykonywanej pracy lekarzy.
Raport nie twierdzi, że zgony były przypadkowe, że ktoś się gdzieś przewrócił, udusił itp. Nie twierdzi, że były one wynikiem zaniedbania warunków bezpieczeństwa. Podaje jednoznacznie: - Było mordowanych. Jeśli Amerykanie używają słowa mordowani, to rozumieją to dosłownie. W tym są np. przypadki, kiedy lekarz pomylił przecinki, umieścił niewłaściwą datę ważności lekarstwa lub w ogóle zaordynował złe lekarstwo, czy postawił złą diagnozę itp.
Raport oświadcza jednoznacznie - 300 tysięcy ludzi zostało zamordowanych. Jeśli porównamy to z liczbą tych, którzy zginęli w czasie wojny wietnamskiej, gdzie strzelano, bombardowano, używano napalmu, liczba będzie przerażać jeszcze bardziej.
W ciągu 10 lat wojny w Wietnamie zginęło 56 tysięcy ludzi, czyli rocznie przeciętnie 5600. I wtedy tysiące ludzi demonstrowało przeciwko wojnie. Dziś 300 tysięcy jest mordowanych, jak orzeka raport i przyjmujemy to jako coś normalnego. Nikt nie protestuje, nikt nie urządza demonstracji. Nikt nie wznosi haseł, nie taszczy transparentów z napisami: - Boże chroń nas przed lekarzami i współczesną medycyna.

Drugą sprawą jest robienie rzeczy pozytywnych.
Zaliczam do nich przede wszystkim dostarczanie organizmowi odpowiednie suplementy diety czyli odpowiednie witaminy i minerały .

Nasz organizm potrzebuje dziennie 90 składników odżywczych, których powinno dostarczać mu pożywienie. Jest to 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i 3 podstawowe tłuszcze. Dłuższy niedobór któregoś z tych składników może prowadzić do różnego typu chorób.

Nie wszystkie z nich żywność dostarcza organizmowi w optymalnych ilościach.
Sprawą prawidłowego odżywiania nie interesują się lekarze zajęci leczeniem chorób wywołanych często niedoborem witamin i minerałów. Na co dzień zajmują się tym reklamy w środkach masowego przekazu, które najczęściej karmią nas zwykłym śmieciem lub wręcz truciznami.

6 kwietnia 1992 roku w miesięczniku Time ukazał się artykuł zatytułowany Potęga witamin. Przedstawione zostały w nim najnowsze badania naukowe, które wskazują na potężny wpływ witamin, jeśli chodzi o zapobieganie chorobom serca, nowotworom oraz szybkiemu starzeniu się. Temu problemowi poświęcono sześć stron.

Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i firm ubezpieczeniowych. Bierzcie przy tym pod uwagę, że z tych pieniędzy ani jeden cent nie pójdzie na badania, lecz wszystkie do prywatnych kieszeni. Owszem, władzę każdego kraju wydają duże pieniądze na badania medyczne, ale pochodzą one z budżetu, który zasilany jest przecież waszymi podatkami. Rząd amerykański wydaje obecnie około 1,3 tryliona dolarów rocznie na badania zdrowotne . Przy okazji chcemy wam uświadomić, że gdybyście tych samych ubezpieczeń i systemu medycznego używali w stosunku do zwierząt, to jeden hamburger kosztowałby 250 dolarów.

Poprzez system ubezpieczeń medycznych bardzo wielu agentów ubezpieczeniowych i lekarzy stało się ludźmi bogatymi.

To jest dług, który oni powinni kiedyś nam spłacić. Powinni może zrobić to, co producenci samochodów robią w stosunku do właścicieli samochodów i samych aut. Zdarzało się kilkakrotnie, że firmy samochodowe ściągały z całego kraju sprzedaną partię aut, gdyż odkryto w nich poważną usterkę. Tak było np. z Fiatem, który kilka lat temu umożliwił pełną przebudowę, naprawę lub zwrot samochodów Punto, bowiem wypuszczono je z istotną wadą.

Tu zabija się 300 tysięcy ludzi rocznie i nie słyszymy nawet słowa: - Przepraszam.
Wielu lekarzy powinno wezwać swoich pacjentów i naprawić to, co zepsuli.
W zasadzie powinni wezwać tych, których leczyli z wrzodów żołądka.
Prawdopodobnie wszyscy albo prawie wszyscy ludzie, w tym również lekarze, twierdzą. że głównym powodem chorób wrzodowych jest stres. Weterynarze już 50 lat temu wiedzieli, że wrzody są wywołane bakterią znaną dobrze specjalistom. Rolników nie stać na kosztowne leczenie zwierząt hodowlanych, kosztowne operacje i dlatego bydło i trzodę leczą, chronią zupełnie inaczej, a przy tym znacznie taniej i skuteczniej.
Weterynarze już dawno wiedzieli, że wrzody żołądka są leczone szczątkowymi ilościami minerałów, z dodatkiem odpowiedniego antybiotyku. Takie lekarstwo jest bardzo skuteczne. Leczenie wrzodów żołądka świni kosztuje dzięki temu 5 dolarów, a nie setki czy tysiące, jak w przypadku ludzi.

Jedną z chorób powodujących dużą liczbę zgonów u ludzi jest obecnie rak.
Łącznie z rachunkiem za leczenie lekarze powinni dawać wam kopię artykułów na temat nowotworów.
Pewien dwukrotny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny twierdzi, że jeśli chcemy zapobiegać powstawaniu raka, oraz go leczyć musimy przyjmować 10 000 mg witaminy C dziennie. Noblista ma dzisiaj 94 lata, cieszy się dobrym zdrowiem i świetną kondycją. Pracuje po 14 godzin dziennie na uczelni w San Francisco i na swojej farmie. Lekarze, którzy wyśmiewali się kiedyś z diagnozy noblisty, zmarli 35 lat temu. Komu będziesz wierzyć? Tym, którzy umarli? Wybór należy do ciebie.

Obiektem badań NCI i uniwersytetu harwardzkiego były rejony Chin, w których odnotowano szczególną zachorowalność na nowotwory. Do badań przystąpiło 29 tysięcy ludzi. Podawano im przez pięć lat różnego typu witaminy i minerały sprawdzając wpływ tych suplementów na stan ich zdrowia .
Pacjentom tym podawano dawki dwa razy większe niż są przewidziane dziennie dla człowieka. W grupie, która zażywała witaminy E, C i beta karoten aż 13% ludzi uciekło ze szponów raka.
Jeśli chodzi o typ raka, który powodował największą śmiertelność w tej prowincji, czyli rak żołądka, poprawa była jeszcze większa, bo aż 21 % tych, którzy mieli umrzeć - żyło.
Są to bardzo dobre wyniki, biorąc pod uwagę, że w tej dziedzinie za satysfakcjonującą uważa się 0,5% poprawę.
Każdy lekarz, moim zdaniem, powinien wysłać do swojego pacjenta kopię wyników tych badań.

Obecnie prawie co druga osoba w wieku powyżej 70 lat choruje na chorobę Alzheimera.
Weterynarze i rolnicy już 50 lat temu wiedzieli jak chronić przed nią zwierzęta. Wystarczy podać witaminę E, by przeciwdziałać chorobie.
W sierpniu 1992 roku uniwersytet w San Diego opublikował artykuł, w którym podkreśla między innymi, że witamina E zmniejsza zaniki pamięci. Zadajmy sobie wobec tego pytanie: - Czy mamy leczyć się u weterynarzy?

Lekarze przyjmujący pacjentów z kamieniami nerkowymi w pierwszej kolejności zalecają ograniczenie spożycia mleka i jego przetworów, czyli zmniejszają dostarczaną organizmowi dawkę wapnia. W swej głupocie i naiwności sądzą, że kamienie nerkowe to odkładający się wapń pochodzący z pożywienia. Wobec braku innych możliwości nasz organizm pobiera ten składnik z kości, które rzeszotowieją. Kamienie nerkowe i tak powstaną, a dodatkowo mamy problemy z kośćcem.
Już lata temu wiedziano, że aby zapobiec kamicy nerkowej u zwierząt należy podawać im zwiększoną ilość wapnia i magnezu. Krowy i owce przy kamieniach nerkowych po prostu zdychają, a my zwijamy się z bólu.

Jakieś 5 lat temu postanowiłem zbierać wyniki sekcji zwłok lekarzy i prawników. Przyjrzyjmy się temu. Przeciętna długość życia lekarzy wynosi 57 lat, podczas gdy przeciętnego Amerykanina wynosi 75,5 roku. Właśnie ta grupa krótko żyjących ludzi uczy nas, co wolno, a czego nie wolno. Jednocześnie obok nas ludzie dożywają 120-140 lat, a my ich nie zauważamy i nie pytamy o receptę na długowieczność. Kto powinien być dla ciebie autorytetem: - Krótko żyjący lekarz, czy 140-latek cieszący się dobrym zdrowiem i kondycją?

Wiele chorób i zaburzeń w pracy organizmu spowodowanych jest niedoborem miedzi np. siwienie włosów, powstawanie zmarszczek, obwisła skóra, rozszerzenie żył, które prowadzi do zgonu.
W wielu przypadkach można rozwiązać czasowo te problemy idąc na operację plastyczną, ale czy nie tańsze i bezpieczniejsze będzie, gdy będziemy zażywać suplementy diety zawierające właśnie miedź.

Warto zadbać o swoje serce, którego wymiana kosztuje około 750 tysięcy dolarów.
Jeżeli go nie zabezpieczysz, może czekać cię przygoda za cenę życia.
Jeśli zobaczycie u siebie tzw. kwitnienie paznokci lub plamy na skórze to otrzymaliście sygnał, że wasz organizm potrzebuje selenu. Nie czekajcie na atak serca, ale zaaplikujcie sobie jego dodatkową dawkę, po 3-4 miesiącach plamy znikną i oddalicie od siebie groźbę zawału.

Przyczyną zwiększonego poziomu cukru we krwi jest niedobór wanadu i chromu. Kiedy te braki pogłębiają się, mamy ogromne szanse zachorować na cukrzycę.
Oznaką braku cynku jest łysienie. Jeżeli w porę nie zareagujemy, to oprócz utraty włosów czekają nas problemy ze słuchem, utrata poczucia zapachu i smaku.
Aby dostarczyć organizmowi potrzebne składniki musielibyśmy spożywać w wielkich ilościach żywność z odpowiednio czystych ekologicznie plantacji . Byłoby to prawdopodobnie kilka kilogramów mieszanki składającej się z 15-20 różnych roślin, owoców, produktów zbożowych i białka.

Jeśli twoje życie ma dla ciebie taką wartość jak moje dla mnie, to powinieneś się upewnić, czy pobierasz z pożywienia to wszystko, co jest potrzebne twojemu organizmowi. Jeżeli okaże się inaczej, czym prędzej należy uzupełnić dietę w suplementy diety czyli witaminy i minerały .

Jeśli chodzi o minerały sytuacja jest wręcz dramatyczna. Witaminy są wytwarzane przez rośliny, minerały - niestety, nie. Pobierane są one przez rośliny z gleby i wody. Bardzo często jednak ich tam nie ma, bowiem gleby są wyjałowione, zanieczyszczone ołowiem, innymi metalami ciężkimi i radioaktywnymi.

W 1936 roku Senat amerykański na II sesji 74 Kongresu wydał dokument nr 264 stwierdzający, że ziemia w USA jest bardzo uboga, wręcz pozbawiona minerałów. Tak, niestety, dzieje się na całym świecie. Czy sytuacja od 1936 roku poprawiła się? Raczej nie. Wręcz przeciwnie.

Podczas sztucznego nawożenia dostarczamy glebie tylko trzy podstawowe składniki: nitrogen, fosfor i potas. Są one potrzebne do wzrostu roślin, co jest ważne szczególnie dla rolników, bo nie zarabia on na zawartości witamin w swoich plonach, lecz na ich ilości. Wystarczy 5-10 lat aby przy braku odpowiedniego nawożenia całkowicie wyjałowić glebę ze wszystkich znajdujących się tam składników. Jeśli z gleby wyciąga się 60 składników a dostarcza tylko trzy, to bilans jest całkowicie zachwiany. Musimy zatem uzupełniać nasze pożywienie przez witaminy i minerały spożywane w innej postaci, a więc suplementy diety .

Dawniej dieta ludzka bazowała tylko na płodach ziemi, której nie nawożono sztucznymi nawozami. Robiła to natura. Ludzie żyli wśród wielkich rzek, nawadniali swe pola wodami spływającymi z gór. Starożytni modlili się nie tylko o deszcz, ale i o powódź, gdyż dzięki temu gleba była wzbogacana minerałami .
W dalszej części pragnę państwu uświadomić jakie spustoszenie w organizmie powoduje niedobór minerałów.

Brak wapnia może spowodować, czy choćby mieć wpływ na powstawanie aż 140 chorób.
Jedną z nich jest reumatyzm. Jest on na 10 miejscu w USA wśród chorób powodujących śmierć. W bardzo ciężkich przypadkach pacjentom wymienia się stawy. Zabieg ten kosztuje około 35 tysięcy dolarów.
Ludzie boją się śmierci, więc za leczenie gotowi są płacić ogromne sumy. A przecież wystarczy dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę łatwo przyswajalnego wapnia w tabletkach.

Zwierzęta nie chorują na reumatyzm. Dlaczego? Bo farmer nie ma 35 tysięcy dolarów, aby zapłacić za operację jednego kolana krowy.
Rolnik nie dopuści do reumatyzmu u swoich zwierząt, ponieważ daje im codziennie wapń. To go kosztuje parę groszy.
Również wszelkie bóle kręgosłupa w 90% spowodowane są brakiem wapnia w organizmie.
Lekarze przepisują wtedy środki przeciwbólowe, które łagodzą cierpienie, ale nie leczą przyczyny.

Wyobraź sobie taką sytuację: źle dokręciłeś korek wlewu oleju w swoim samochodzie. W czasie jazdy cały olej został wychlapany, a w aucie zapaliła się czerwona lampka. Ponieważ światełko po pewnym czasie zaczyna cię denerwować, więc odcinasz kabelek doprowadzający światło tej lampki. Jak daleko w ten sposób dojedziesz? Czy nie przypomina ci to sytuacji z tabletkami przeciwbólowymi?

Inną niebezpieczną chorobą, mającą przyczynę w braku wapnia, jest wysokie ciśnienie.
Pierwszą rzeczą, którą zaleci lekarz, jest wyeliminowanie soli. A co w takich wypadkach robią farmerzy hodujący bydło i leśnicy? Zawieszają w paśnikach bryły soli kamiennej. Gdyby farmer tego nie zrobił, to nie wypłaciłby się weterynarzowi.
Z badań nad grupą 5 tysięcy nadciśnieniowców, którym na okres 20 lat wyeliminowano z diety sól wynika, że u 99,7% badanych nie miało to wpływu na zmianę ciśnienia. Ciągła obawa przedawkowania soli wywołuje stres. który znacznie bardziej podwyższa ciśnienie niż mogłaby to uczynić właśnie sól.
Drugiej grupie, 5 tysięcy nadciśnieniowców, podawano przez 6 tygodni zwiększoną dawkę wapnia i w tym czasie u 86% badanych ciśnienie spadło i uregulowało się. Czy komukolwiek z was lekarz przysłał sprostowanie dotyczące zalecenia w sprawie diety? Czy naprawił swój błąd? Czy zalecił zażywanie soli?

Następną chorobą, uwarunkowaną brakiem wapnia jest insania. Objawia się ona tym, że człowiek wstaje bardziej zmęczony, niż gdy kładł się spać. Lekarze tradycyjnie przepisują wtedy pigułki nasenne, aby zapewnić mocny, głęboki sen. Około 10 tysięcy ludzi umiera rocznie na skutek przedawkowania środków nasennych.

Także nocne skurcze mięśni, problemy kobiet w czasie miesiączki, bóle w dolnej części kręgosłupa, na które uskarża się 80% Amerykanów, to skutek niedoboru wapnia.
Jeśli przeanalizujemy choćby te wyżej wymienione choroby stwierdzimy, że do ich leczenia potrzebujemy około 15 specjalistów. Ludzie wydają rocznie od 25 do 250 tysięcy dolarów na leczenie, zabiegi i operacje, gdy w większości przypadków można by tego uniknąć stosując odpowiednią dietę bogatą w witaminy i minerały .

Cukrzyca jest w USA chorobą nr 3 jeśli chodzi o przyczynę zgonów. Wywołuje ona jeszcze wiele innych schorzeń i niedomagań, jak ślepota, czy problemy wątrobowe, łącznie z koniecznością transplantacji tego organu. Cukrzycy znacznie krócej żyją.
W 1975 roku dowiedziono, że chrom i wanad, występujące jako minerały śladowe, zapobiegają i leczą cukrzycę.

W czerwcu 1959 roku miesięcznik Nationale Help przedstawił światu te dwa wyżej wymienione minerały. Ze szczegółowych badań Uniwersytetu Medycznego w Vancouver wynika, że w dużym stopniu mogą one zastąpić insulinę. Oczywiście, cukrzycy nie mogą całkowicie jej odrzucić, trwa to stopniowo od 4 do 6 miesięcy. Pozytywne skutki oddziaływania tych minerałów odnotowano u tysięcy ludzi cierpiących na cukrzycę.
Zwróćcie uwagę na fakt, że kiedy zapyta się firmę produkującą karmę dla zwierząt, jakie są w jedzeniu suplementy, to okaże się, że jest tam ponad 40 składników odżywczych, bogatych w witaminy i minerały. W jedzeniu przygotowywanym dla szczurów jest 28 takich składników bogatych w witaminy i minerały .

Zakładam się z każdym z Was, że nie znajdziecie dziś formuły, jeśli chodzi o zestawy spożywcze dla dzieci, które zawierałaby więcej niż potrzeba ważne dla organizmu suplementy. To wręcz kryminał.

Chcę wam jeszcze opowiedzieć o bardzo ciekawym zdarzeniu. Otóż kiedyś, wykładając na uniwersytecie w stanie Michigan, poznałem człowieka, który jest właścicielem przenośnej ubikacji. Opowiedział, co w nich znajduje wśród nie strawionych przez ludzki żołądek resztek. Zawartość pojemnika przenośnej toalety, zanim zostanie wpuszczona do kanału przechodzi przez filtry, na których zatrzymują się rzucane przez dzieci do muszli kamienie oraz wszelkie nie rozpuszczone sokami żołądkowymi substancje. Mój rozmówca zaprowadził mnie do swojego warsztatu i pokazał stertę czegoś, co nazwał witaminy i minerały . Zapytałem go skąd on to wie, że to witaminy i minerały . Odpowiedział, że na tym jest przecież napisane np. multiwitamina.

Wiele firm produkuje witaminy i minerały , które źle rozpuszczają się zarówno w wodzie, jak i w soku żołądkowym.
Jeśli na opakowaniu przeczytacie np. tlenek żelaza Fe Acide, czyli po prostu rdza, to nie zawracajcie sobie głowy takimi suplementami i nie obciążajcie nimi żołądka. To jest nieprzyswajalne. Lepiej polizać jakiś zardzewiały płot lub samochód. Właściwą formą żelaza jest Fumaran Żelaza.
Podobnym przykładem jest Calcium, czyli wapń, który bardzo tanio możemy kupić w każdej aptece. Jest to źle przyswajalna forma wapnia.
Prawidłową formą jest Calcium Magnesium, czyli wapń z zawartością magnezu, który wpływa na prawidłową przyswajalność potrzebnego składnika.

Ktoś może uważać, że te składniki są dostępne w sposób naturalny. Są przynajmniej cztery powody, dla których nie możemy asymilować wszystkich potrzebnych składników z pożywienia:
- Musielibyśmy spożywać bardzo duże ilości warzyw i owoców, produktów zbożowych i białka, przy założeniu, że zawierają one właściwe ilości suplementów. Kupowane w sklepach produkty są bardzo ubogie w składniki mineralne, a wręcz pozbawione ich, na co wpływa wiele czynników, m.in.:
- Transport i przechowywanie. Produkty spożywcze często pokonują daleką drogę między producentem, a Twoim stołem. Podczas tej podróży mogą utracić po części zawarte w nich witaminy i minerały .
- Mycie i gotowanie. Wiele witamin rozpuszczalnych w wodzie jest wrażliwych na działanie wysokiej temperatury, kwasów i związków alkalicznych. Na przykład brokuły mogą utracić 40% witaminy C podczas pierwszych 10 minut gotowania.
- Przetwarzanie. Ceną, jaką płaci nasz organizm za wygodę korzystania z przetworzonej żywności jest gorszy stan odżywienia. Mrożone warzywa często zawierają do 50% mniej witaminy C niż świeże. Mielone ziarno zbóż traci niejednokrotnie do 90% zawartych witamin. Produkty mogą być skażone substancjami rakotwórczymi, co w dobie tak dużego zanieczyszczenia jest wręcz oczywiste. Sklepy ze zdrową żywnością nie zawsze oferują pełnowartościowe produkty, zdarza się, że są one niewiadomego pochodzenia.

Witaminy i minerały to nie antybiotyk, który bierzesz przez tydzień, gdy jesteś chory, a potem przestajesz. Jeśli chcesz cieszyć się dobrym zdrowiem i kondycją przyjmujesz je stale. Twoja suplementacja diety kończy się, gdy kończy się zapotrzebowanie Twego organizmu na tlen. Jeśli twoje życie jest dla ciebie ważne, zadbaj o swój organizm, dostarczając mu potrzebnych składników produkowanych przez najlepsze, sprawdzone firmy.
Jest ich bardzo dużo, ale niewiele produkuje naturalne, niesyntetyczne suplementy diety . Niech cię nie zwiedzie napis na opakowaniu, czy zapewnienie sprzedawcy, że produkt jest w 100% naturalny, bo w USA, Kanadzie i wielu innych państwach prawo nie zabrania umieszczania takich napisów, jeśli tylko jeden składnik jest naturalny. Zdarza się również, że główne składniki takiego suplementu są naturalne w 100%, ale aby je połączyć w tabletkę używa się chemicznego lepiszcza, które w dużym stopniu dyskwalifikuje dany produkt jako naturalny. Podobnie ma się sprawa z barwnikami chemicznymi, dodatkami zapachowymi lub kolorystycznymi. Warto zwrócić na to uwagę kupując, a następnie zażywając takie suplementy diety .

Należy też sprawdzić, czy dana firma posiada własne plantacje, gdzie one się znajdują oraz w jaki sposób prowadzone są uprawy. Firmy, które swoje suplementy diety produkują z roślin, warzyw i owoców pochodzących z obcych plantacji, nie mają kontroli nad procesem produkcji.

Często słyszy się, że zdrowie jest najważniejsze, ale tak naprawdę niewiele dla niego robimy. Efekty nieprawidłowego odżywiania się, czyli braku odpowiednich witamin i minerałów , dadzą się na pewno odczuć z opóźnieniem kilku lat. Dzisiaj możesz się przed tym ustrzec. Dobre suplementy diety , witaminy i minerały to najlepsze i najtańsze ubezpieczenie.

Chciałbym wam na zakończenie powiedzieć coś, moim zdaniem, bardzo ważnego: Jeżeli Twój lekarz uważa, że dodatkowe suplementy diety - witaminy i minerały nie są Ci potrzebne, lub że znajdziesz je w codziennym pożywieniu, szybko zmień lekarza. Im szybciej tego dokonasz, tym większą masz szansę cieszyć się długim życiem w zdrowiu i dobrej kondycji.

Czego z całego serca wszystkim życzę.
Dr Joel Wolles



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lekarstwo na raka

czwartek, 03 czerwca 2010 11:06
Znalazłam w necie.............../dużo tego, ale warto przeczytać/
Po przeczytaniu tego dość obszernego artykułu, nasuwa mi się wiele pytań.... zostawiam je na razie bez odpowiedzi.......

  Lekarstwo na raka

Występowanie "witaminy B17"

Najwyższe stężenie "witaminy B17" można znaleźć w przyrodzie
Pestkach lub nasionach owoców:

jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, gruszce, śliwek,
Fasoli:

bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola półksiężycowata , mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).
Orzeszkach:

gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowca

Jagodach:

Niemal wszystkie dzikie jagody. Jeżyny, aronii, żurawiny błotnej, dziki bez (Sambucus L. ), malin, truskawek.

Nasionach:

lnu, sezamu, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste

Trawach:

Akacja (Acacia Mill.) , alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo alepejskie (Sorghum halepense (L.) Pers.) , trojeść amerykańska (Asclepias syriaca), pszenica(trawa).
Ziarnach:

kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki, pszenicy(jagody).

I innych:

Pędach bambusa, fuschia roślin, Sorgo (Sorghum Moench) , dzikiej hortensji, cis drzewa (igieł, świeże liście) (cis jest trujący! nie wiem kto takie rzeczy wmawia ludziom!).

Profilaktyka czyli reguła oparta na doświadczeniu:

Według dr Krebs, są zasady a by przyswoić dzienną dawkę "wit. B17" którą można uzyskać poprzez jedną z dwóch następujących wskazówek:

Po pierwsze, zjadaj całą zawartość "wit. B17", czyli owoce w całości (nasiona włącznie), ale nie jedz większej ilości nasion ponda te które były w całym zjedzonym owocu.
Przykład: jeśli jeść dziennie trzy jabłka, nasiona w trzech jabłkach zawierają wystarczającą ilość "wit. B17". Więc nie będziesz już musiał jeść dodatkowo pestek z jabłek.

Po drugie, jedno jądro pestki z brzoskwini lub moreli na ok 4,5 kg masy ciała uważa się za więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami żywieniowymi.
Na przykład, człowiek o masie 77kg może zużywać 17 jąder pestek moreli lub brzoskwini na dzień i przyjmować biologicznie rozsądne ilości "wit. B17".

I dwie ważne uwagi: Oczywiście, możesz zjadać dużo czegokolwiek. Ale po zjedzeniu zbyt wielu jąder pestek lub nasion, można spodziewać się nieprzyjemnych skutków ubocznych. Ta naturalna żywność powinna być spożywana w racjonalnych ilościach (nie więcej niż 30 do 35 jąder pestek na dzień).
Również wysokie stężenia "wit. B-17" otrzymywane są przez jedzenie naturalnych produktów spożywczych w ich surowym lub kiełkującym stadium. Nie oznacza to, że umiarkowane gotowanie i inne ingerowanie zniszczy zawartości "wit. B-17". Na przykład, Żywność gotowana w temperaturze wystarczającej do przygotowania tradycyjnej chińskiej kolacji, nie niszczy zawartości "wit. B-17".

źródło: http://www.worldwithoutcancer.org.uk/

NAUKOWCY "ODKRYWAJĄ" WITAMINĘ B17 (LAETRILE)

Grudzień 2000. Australijskie gazety donoszą,, że naukowcy w Londynie odkryli " naturalny system produkujący cyjanek potasu, wytwarzany przez rośliny", którego zadaniem byłoby lokalizowanie i niszczenie tumorów rakowych u ludzi. Chociaż badacze przedstawiają kassawe, jako roślinne źródło cyjanku aktywnie niszczącego tumory, to KCN zawarty w kassawie jest dokładnie taki sam jak i ten znajdujący się w pestkach moreli, czyli źródle zniesławionej i zakazanej witaminy B 17 Laetrile.

Nie jest to wcale nowe odkrycie, ale tylko lekko zmodyfikowana wersja pracy sławnego biochemika Ernsta Krebsa, który 40 lat wcześniej zidentyfikował i wyodrębnił witaminę B 17. Krebs i jego współpracownicy zaatakowani zostali wściekle przez AMA ( American Medical Association) i międzynarodowe kompanie farmaceutyczne przypuszczalnie dlatego, że jako witamina produkowana z pestek moreli B 17 Laetrile nie mogła zostać opatentowana w celu dostarczania ogromnych profitów dla udziałowców.

I chociaż obecnie owi " szanowani" badacze medyczni w Londynie przyznają ostatecznie, że B 17 może zostać użyta do niszczenia rakowatych narośli, czytelnicy może zechcą przestudiować poniższy raport badawczy, napisany przez autora w 1994 r. i opublikowany w 1995 r.

CZY RAK JEST JEDYNIE CHOROBĄ WYWOŁANĄ NIEDOBOREM WITAMINY?

Pomimo, że wiele alternatywnych kuracji rakowych odniosło sukces w ostatnich latach, niewiele było dyskusji na temat możliwych sposobów zapobiegania, czy też tłumienia raka w zarodku, zanim jeszcze ma on szanse zaatakować, ani też efektywnego kontrolowania go już po ataku. Istnieje również pytanie dlaczego z każdym kolejnym rokiem stajemy się coraz to bardziej podatni na wszelkie odmiany raka. Czy istnieje bezpośrednia więź pomiędzy łatwymi do wykrycia i wciąż narastającymi ilościami chemikaliów i dodatków w naszej żywności i zapasach wody, czy też należy winić za ten stan rzeczy usuniecie pewnych zasadniczych składników z naszych rafinowanych zachodnich diet. Faktem jest i istnieje przytłaczająca ilość dowodów na to, że usunięcie witaminy B 17 z naszej diety odegrało jedną z najistotniejszych ról w zwiększonej podatności na zachorowanie na raka.

Kilka dekad wstecz - dwie książki dostarczyły nam istotnych wskazówek, co do jednego z możliwych powodów alarmującej zwyżki występowania wszystkich form raka. Chociaż adresowane były one do rożnych grup czytelników, obie te książki rozpatrywały możliwe powiązania pomiędzy niedoborem witamin i chorobą. " Świat bez raka" Edwarda Griffina z Kalifornii przedstawia dowody na to, że witamina B 17 wydaje się być zdolna do zapobiegania atakom przez wszelkie formy raka, podczas gdy druga książka " Jedz tłusto i chudnij" doktora Ryszarda MacKarness'a - proponuje dietę bogatą w tłuszcze dla zmęczonych próbami utraty wagi według zasady "listka sałaty".

Na początku jest trudno dopatrzyć się związku pomiędzy tymi dwoma, tak bardzo różniącymi się tematami, ale związek ten jednak istnieje. Na swój indywidualny sposób obydwie książki wskazują na dwie odrębne grupy ludzi ( jedna wegetariańska i jedna mięsożerna), które nie znają przypadku raka lub choroby serca w ogóle, konsumując lokalną żywność w środowiskach, w ktorych się urodzili. Jest to krytyczny punkt, gdyż bez stwierdzenia takowego powiązania łatwo uznanym badaczom medycyny sprowadzić ludzi na błędne tory, zważywszy miliardy dolarów wydawane na badania promocyjne leczenia promieniowaniem i chemoterapią. W latach 50-tych, po wielu latach badań, znany biochemik nazwiskiem dr Ernst T.Krebs wyodrębnił nową witaminę, której nadał liczbę B 17 i nazwę "Laetrile". W miarę upływu lat tysiące ludzi przekonało się, że Krebs ostatecznie odkrył drogę do całkowitej kontroli nad wszelkimi formami raka czym wywołał podział na zwolenników i przeciwników trwający do dzisiaj. Ale w latach 50-tych Ernst Krebs nie miał pojęcia, w jakim to gnieździe szerszeni ośmielił się zamieszać.

Nie będąc w stanie opatentować B 17 ani też zapewnić sobie wyłącznych praw do witaminy, międzynarodowa farmakologia przypuściła zmasowany atak propagandowy o niespotykanej zjadliwości przeciwko Laetrile, pomimo faktu, że niezbite dowody jej skuteczności w kontrolowaniu raka istnieją.

Dlaczego zapadamy na raka - czy na skutek palenia papierosów, intensywnego nasłonecznienia, czy też jest to efektem toksycznych dodatków do naszej żywności? Dr Krebs tak nie myśli. Całość jego udokumentowych badań biochemicznych wskazuje na fakt, że rak jest po prostu skutkiem niedoboru witaminy B 17, już dawno temu usuniętej z naszych wysoko rafinowanych, zachodnich diet. Krebs postuluje, że tzw. " czynniki rakotwórcze" są jedynie swoistym wentylem, który ostatecznie ukazuje niedobór witaminy B 17 i jego dewastujące efekty. Wiarygodność twierdzenia Dr Krebsa najlepiej ilustruje przykład niedoboru witaminy C, znany jako szkorbut. Podobnie jak z rakiem, nie istnieje żadne wcześniejsze ostrzeżenie o szkorbucie; organizm nie sygnalizuje niczym, że ciału zaczyna brakować zapasów witaminy C. W jednej minucie pacjent jest zdrową osobą a w następnej jest już chory. Leczenie szkorbutu przebiega również gwałtownie. W ciągu kilku dni ( a czasami godzin), stosowania wysokich dawek witaminy C szkorbut zanika, pojawiając się ponownie tylko wtedy, gdy zapasy witaminy ponownie spadną poniżej pewnego ( nie udokumentowanego) poziomu. Tak więc, jeśli Ernst Krebs ma racje, alternatywne metody leczenia (Essiac, tlen i terapie elektromagnetyczne) skazane są z góry na wątpliwe efekty. W przypadku raka zastąpienie utraconej witaminy B 17 w naszych dietach mogłoby przyczynić się do większej efektywności innych alternatywnych metod leczenia albo też zupełnie je zastąpić.

Dowód, który dr Krebs zaprezentował na przestrzeni lat dla poparcia swego twierdzenia o " utraconej" witaminie B 17 w naszych dietach jest bardzo prosty. Parę wieków temu zwykliśmy jadąc chleb z domieszką nasion prosa i lnu, bogatych w witaminę B 17, a teraz chleb pszeniczny i żytni, ktory jadamy nie ma jej wogóle. Przez cale generacje nasze babcie zwykły dodawać pokruszone nasiona śliwek, czereśni, jabłek, moreli i innych roślin botanicznej rodziny Rosaceae do swych domowych konfitur i dżemów. Babcia pewnie nie wiedziała, dlaczego to robi, ale nasiona wszystkich tych owoców są jednym z najpotężniejszych źródeł witaminy B 17 na świecie. W tropikach, ogromne ilości B 17 znajduje się w gorzkiej kassawie, znanej również jako tropikalny maniok. Badania dowiodły, że plemię z Himalajów znane jako Hunza, nigdy nie znało przypadku zachorowania na raka, czy serce ponieważ trzyma się swojej tradycyjnej diety, która jest wyjątkowo obfita zarówno w morele jak i w proso. Jednakże, po zastosowaniu zachodniej diety Hunzowie stają się podobnie podatni na te choroby, jak i reszta z nas. Ponieważ Hunzowie jedzą bardzo niewiele mięsa, mogłoby to zachęcić liczne społeczności wegetariańskie do wzajemnego poklepywania sie i wygłaszania proklamacji w stylu: " Widzicie, mieliśmy racje!"

Jednakże, taka radość jest niezbyt uzasadniona. W poszukiwaniu diety możliwej do zaakceptowania dla tych, co nie życzą sobie przegryzania jednego liścia sałaty na dzień, Ryszard Mac Karness opracował szczegółowe studium sposobu żywienia się Eskimosów, żyjących na polarnych lodowcach oraz amerykańskich Indian, spożywających swoją tradycyjną żywność. W swym naturalnym środowisku obydwie grupy są zasadniczo mięsożerne, spożywając upolowaną zwierzynę, włączając w to łosia i karibu, wspomaganą jedynie dzikimi jagodami, kiedy bywają one dostępne w sezonie. Główą rzeczą, którą MacKarness podkreśla w swej książce " Jedz tłusto i chudnij" jest fakt, że pomiędzy tymi ludami nie występuje problem otyłości; jest to interesujący fakt, jako że regularnie zajadają się oni zwierzęcym tłuszczem nasyconym co najmniej dwa razy na dzień. Ale bardziej interesującym faktem jest dowód na to, że Eskimosi i Indianie amerykańscy, żyjący w swych naturalnych środowiskach i spożywający naturalną żywność NIGDY nie zapadają na raka ani nie chorują na serce, dokładnie tak samo, jak plemię Hunza w Himalajach, pomimo, że Eskimosi i Indianie amerykańscy są raczej mięsożerni i nie są jaroszami. Dokładne badania wykazują, że jest to efekt działania witaminy B 17. Mięso karibu jest główną cześcią diety obydwu grup. Karibu, które żywią się głównie trawą strzałkową, zawierającą ok. 15.000 mg na kg nitriloside, pierwszorzędnego źródła witaminy B 17. Łososiowe jagody, suszone i spożywane zarówno przez Eskimosów, jak i Indian na równi, zawierają ogromne ilości witaminy B 17. Te znacznie różniące się społeczności, wegetariańskie i mięsożerne pozostają w doskonałym zdrowiu. Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy ze względów środowiskowych nie są w stanie wybrać dowolnie wegetariańskiej diety. Taka dieta byłaby całkiem niemożliwa w regionach polarnych, czy na pustyni.

Na nieszczęście, w większości "cywilizowanych" zachodnich kultur, trawy i inna żywność, którą się karmi obecnie zwierzęta domowe, przeznaczone do konsumpcji przez ludzi, rzadko zawiera więcej, niż jedynie śladowe pozostałości nitriloside, chociaż miały je one w wystarczającej ilości, dopóki botanicy i biochemicy nie zaczęli wprowadzać genetycznych zmian w nasze życie roślinne. Oznacza to, że nasze drugorzędne źródło witaminy B 17 ( poprzez konsumpcje mięsa), bardzo szybko wysycha. Podczas gdy Hunzowie i Eskimosi otrzymują przeciętną, jednostkową dawkę witaminy B 17 w wysokości 250 - 3.000 mg na dzień, Europejczycy, spożywający " zdrową" współczesną żywność, przyjmują jej zaledwie 2 mg. Prowadzi to do zaskakujących wniosków. Jeśli byliśmy w stanie kontrolować szkorbut już wieki temu, jak to się dzieje, że nie jesteśmy w stanie uczynić tego samego z rakiem w dniu dzisiejszym? Faktem jest, że moglibyśmy, gdyby nasze rządy na to pozwoliły. Na nieszczęście, większość rządów ugięła się pod presją ze strony międzynarodowej farmakologii, amerykańskiej FDA ( Food & Drug Administration) i AMA ( American Medical Association). Te instytucje zorganizowały potężne kampanie odstraszające, oparte na fakcie, że witamina B 17 zawiera pewne ilości śmiertelnej trucizny - cyjanku potasu, wygodnie zapominając, że witamina B 12 zawiera również wielkie ilości tej substancji a istnieje w wolnej sprzedaży we wszystkich sklepach z naturalną żywnością na całym świecie.

Witamina B 17 Laetrile Doktora Krebsa ekstrahowana była z pestek moreli a następnie syntetyzowana w formę krystaliczną przy użyciu jego własnego, unikatowego procesu. Wtedy amerykańska FDA zaczęła bombardować media opowieścią o nieszczęsnym małżeństwie, które zatruło się po zjedzeniu surowych pestek moreli w San Francisco. Opowieść dostała się na czołówki wszystkich gazet w USA, chociaż kilku podejrzliwym dziennikarzom, którzy usiłowali ustalić tożsamość nieszczęsnej pary, nigdy się to nie udało, pomimo uporczywych wysiłków. Nacisk ze strony międzynarodowej farmakologii / FDA / trwał nieubłaganie. Od tego momentu spożywanie pestek moreli lub B 17 Laetrile stało się jednoznaczne z popełnianiem samobójstwa. Kiedyś w latach 50-tych Dr Ernst Krebs udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że B 17 była kompletnie nieszkodliwa dla ludzi i to w najbardziej przekonywujący sposób. Po przetestowaniu witaminy na zwierzętach, napełnił dużą strzykawkę mega-dozą skoncentrowanej Laetrile, którą następnie wstrzyknął sobie w ramie! Może był to drastyczny sposób, ale awanturniczy Dr Krebs ciągle żyje i cieszy sie dobrym zdrowiem.

Witamina jest nieszkodliwa dla zdrowych tkanek z bardzo prostego powodu: każda molekuła B 17 zawiera jedną jednostkę cyjanku, jedna jednostkę benzaldehydu i dwie jednostki glukozy(cukru) ‘zamknięte' razem. Po to, aby cyjanek mógł stać się niebezpieczny trzeba najpierw ‘otworzyć' molekulę, aby go uwolnić, trick którego jest w stanie dokonać jedynie pewien enzym, zwany beta-glucosidase, który jest obecny w całym ciele ludzkim w maleńkich ilościach przy czym jego ilość znacznie wzrasta do znacznych ilości ( stukrotnie wyższych) tylko w jednym miejscu: w siedlisku złośliwego narośla rakowego. Tak więc cyjanek bywa jedynie jakby ‘otwierany' w miejscu, gdzie znajduje się rak, z drastycznymi efektami, które całkowicie niszczą komórki rakowe, ponieważ benzaldehyd ‘otwiera' się w tym samym czasie. Benzaldehyd jest śmiertelnie niebezpieczną trucizną, która wówczas działa łącznie z cyjankiem, wytwarzając truciznę sto razy silniejszą, niż każdy z nich z osobna. Połączony efekt tych związków na komórki rakowe najlepiej pozostawić wyobraźni. Ale co z niebezpieczeństwem dla reszty komórek ciała? Inny enzym, rhodanese, zawsze obecny w daleko większych ilościach niż ‘otwierający' enzym beta-glucosidase w zdrowych komórkach, posiada prostą zdolność kompletnego rozdrobnienia i przetworzenia zarówno cyjanku jak i benzaldehydu w produkty korzystne dla zdrowia. Jak można przewidzieć, komórki rakowe nie zawierają w ogóle rodanezu, co pozostawia je kompletnie na łasce tych dwu niebezpiecznych trucizn.

Pokolenia temu nasi eksperci rolni znali już efekt działania beta-glucosidase, tzn. jego zdolność do uwalniania jednostki cyjanku w molekule B 17 ale wydawało się, że istnieje mnóstwo wątpliwości odnośnie sposobu podejścia do problemu. Uproszczonym rozwiązaniem zdawało się wówczas zaklasyfikowanie wszystkich roślin zawierających molekule B 17 jako " trujących" a następnie zmodyfikowanie ich genetycznie w celu kompletnego usunięcia zawartości nitriloside dla bezpieczeństwa zwierząt. Jednym z klasycznych przykładów tego ‘poronionego' rozwiązania był przypadek z 1940 r., w którym australijskie owce okazjonalnie zdychały na skutek nadmiaru cyjanku, pochodzącego z białej koniczyny, o której wiadomo było, że zawiera B 17. Pominięto fakt, że większość owiec spożywających tę samą koniczynę pozostawała żywa, botanicy usunęli genetycznie nitriloside z białej koniczyny. Tymczasem owce, które zdechły to było kilka osobników, które degustowały smakowite fuksje zawierające duże ilości ‘otwierającego' enzymu beta glucosidase, który reagował natychmiast w owczych żołądkach, powodując ich śmierć. Jeśli botanicy zneutralizowaliby kilka fuksji zamiast milionów ton białej koniczyny, byłoby znacznie więcej witaminy B 17 dostępnej dzisiaj dla ludzi poprzez rynek mięsny.

Tak to ogromne ilości witaminy B 17 zostały usunięte z zachodniej żywności i społeczeństwo stoi teraz przed problemem raka o rozmiarach wcześniej nie spotykanych. Jeśli nawet przyjmiemy, że niedobór B 17 mógłby być najbardziej prawdopodobną przyczyną zaistnienia takich warunków, pozostaje wciąż kwestia tego, co robić dalej i jak ów rak rozwija się do formy zagrażającej zyciu.

W "Świecie bez raka" Griffin wyjaśnia trofoblastyczną teorię raka, proponowaną przez prof. Johna Beard'a z Uniwersytetu w Edynburgu, który twierdzi, że pewne pre-embrionalne komórki w ciąży nie różnią się w sposób widoczny od wysoce złośliwych komórek rakowych. Griffin odnotowuje: " Trofoblast w ciąży istotnie posiada wszystkie klasyczne cechy raka. Rozprzestrzenia się on i ulega podziałowi bardzo szybko, w miarę jak wgryza się w ściankę maciczną, przygotowując miejsce , w którym embrion może się zagnieździć."

Trofoblast formowany jest w reakcji łańcuchowej przez inną komórkę, którą Grifin upraszcza do nazwy " komórka totalnego życia", a która może ewoluować w jakikolwiek organ albo tkankę, lub alternatywnie w ludzki embrion. Kiedy " komórka totalnego życia" stymulowana jest w kierunku wyprodukowania trofoblastu poprzez kontakt z hormonem estrogenu, obecnym zarówno u kobiet jak i u mężczyzn, przydarza się jedna z dwu rzeczy: w przypadku ciąży rezultatem jest konwencjonalny rozwój placenty i pępowiny. Jeśli trofoblast jest natomiast stymulowany, jako cześć procesu leczenia, rezultatem jest rak, lub jak Griffin zwraca uwagę: " Aby być bardziej dokładnym, powinniśmy powiedzieć, że staje się to rakiem, kiedy proces leczenia nie zostaje zastopowany po wykonaniu swego zadania". Zdumiewający dowód tego twierdzenia istnieje niezbicie. Wszystkie komórki trofoblastu produkują unikatowy hormon, nazywany chorionic gonadotrophic (CGH), który jest łatwo wykrywalny w moczu. Tak więc, jeżeli osoba jest albo w ciąży albo też chora na raka, prosty test ciążowy na CGH powinien potwierdzić każde z osobna lub obydwa razem. Dokładnością wynosi powyżej 85%. Jeśli badania próbki moczu dadzą wynik pozytywny to znaczy, że albo jest to normalna ciąża albo nienormalna narośl rakowa. Griffin odnotowuje: " Jeśli pacjentem jest kobieta to albo jest ona w ciąży albo ma raka. Jeśli zaś mężczyzna, to tylko może być rak". Tak więc po co te wszystkie kosztowne biopsje, wykonywane dla sprawdzenia, czy istnieje rak? Można tylko zgadywać, że ubezpieczalnia medyczna płaci lekarzom wyższe kwoty za biopsje, niż za testy ciążowe. W Australii dwa testy ciążowe , ktorych można dokonywać w domu samemu i które są dostępne w każdej aptece, to Discover i Predictor.

Lekarze czytający ten artykuł pewnie będą sie zżymać w świętym oburzeniu w tym momencie, pomrukując: " Tak, ale gdzie jest DOWÓD? Ano tutaj. Większość ludzi słyszała o " spontanicznej regresji", kiedy to rak po prostu znika i jest nadzieja, że nigdy nie powróci. Takie spontaniczne regresje są rzadkie i odmienne w każdej formie raka. Jedna złośliwa odmiana znana jako testicular chorionepiythelioma - cechuje się tym, że nigdy nie spowodowała nawet jednej spontanicznej regresji. Może dokładnie z tego powodu Dr Krebs wyszczególnił ją i objął specjalnymi badaniami, kiedy udowadniał skuteczność B 17 Laetrile w zapewnieniu całkowitej kontroli nad rakiem.

Jak wspomina Edward Griffin, w przemówieniu na bankiecie w San Francisco w dniu 19 listopada 1967 r. Dr Ernst Krebs dokonał krótkiego przeglądu sześciu przypadków testicular chorionepithelioma. Potem dodał: "Cóż, istnieje pozytywna cecha tego, że się nie było uprzednio promieniowayma, ponieważ, jeśli napromieniowanie, które zawiodło, nie miało miejsca, nie można przyjmować, że jest to opóźniony efekt wcześniejszej radiacji. Tak więc ten przypadek podpada pod kategorie "spontanicznych regresji" ale kiedy spojrzymy na to w sposób naukowy, wiemy, że spontaniczna regresja zdarza się tu rzadziej, niż w jednym przypadku na 150 tysięcy tej odmiany raka. Statystyczna możliwość spontanicznej regresji, która by tłumaczyła rozwiązanie tych sześciu przypadków testicular chorionepithelioma ( wszystkie wyleczone jedynie witamina B 17 Laetrile), jest daleko większa, niż statystyczne nieprawdopodobieństwo tego, że słońce nie wstanie następnego ranka.

Zapewne trafnie Griffin odnotowuje fakt, że z powodu wrogiej kampanii przeciwko B 17 Laetrile oraz z powodu trudności w zdobyciu "zakazanej" substancji, większość chorujących na raka zaczyna stosować witaminy, jako ostatnią drogę ratunku, długo po tym, jak zostaną już spaleni promieniowaniem i zatruci chemoterapią.

Kiedy "Świat bez raka" został napisany w 1974 r. - witamina B 17 Laetrile była jeszcze wolno dostępna w Australii. Teraz jej nie ma. Ostatni dane Australijskiej Fundacji Rakowej i wypowiedzi autorytetów medycznych ujawniły, że w ostatnim czasie Canberra rozważa każdy indywidualny przypadek osobno a następnie decyduje, czy pacjentowi można pozwolić importować wystarczającą ilość tego specyfiku dla jego własnego, osobistego użytku. Jeśli jej czy jemu uda się przeskoczyć przez tę przeszkodę, pozostaje im jeszcze znalezienie lekarza, który zgodzi się wstrzyknąć witaminę B 17. Wydaje się, że międzynarodowi lobbyści zdołali się dostać do polityków zanim dr Krebs zdołał się przedostać do australijskiej publiczności.

W ostatnim miesiącu australijska telewizja podala przerażającą wiadomość, że dwóch na trzech Australijczyków może spodziewać się zachorowania na raka skóry przynajmniej raz w ciągu swego życia. Wg ewidencji, zapewnionej przez dr Ernsta Kebsa juniora, Edwarda Griffina i dr Ryszarda MacKarness'a - ta liczba mogłaby się zmniejszyć do maleńkiego procentu, Jeśli Australijczykom pozwolono by na wolność wyboru w zakresie dotyczącym stosowania witaminy B 17 Laetrile. Może nadszedł już czas, aby Australijczycy zajęli stanowisko wobec tego niewątpliwie śmiertelnego problemu.

Autor: Joe Vialls
Tłumaczenie: Krystyna Kruk
Źródło: Alternatywa



Pestka z moreli zawiera witaminę B17, która leczy nowotwór w 100 proc. przypadków, nawet jego najbardziej złośliwe odmiany - twierdzi dr Ernesto Corntrerasa, który w swojej klinice wyleczył z raka wiele tysięcy pacjentów

Witamina B17, amigdalina albo letril - to trzy różne nazwy tej samej naturalnej substancji. Najpierw znaleziono ją w jądrach pestek moreli, potem stwierdzono, że występuje aż w 1200 gatunkach różnych roślin. Najwięcej jednak w pestkach popularnych owoców, takich jak morele, brzoskwinie, nektaryny, śliwki, jabłka, gruszki, wiśnie czy czereśnie.
Lecznicze działanie B17 opisano już w egipskich papirusach sprzed 5000 lat, proponując użycie wody migdałowej do leczenia raka skóry. Podobne zapiski o stosowaniu gorzkich migdałów pochodzą z Chin sprzed 4500 lat. W nowożytnej medycynie pierwsze informacje o tym, że B17 skutecznie leczy raka pojawiły się ponad 50 lat temu. Jej gorącym propagatorem był biochemik dr Ernest Krebs. Szacuje się, że od tego czasu około 100 tys. chorych na raka wyleczonych zostało letrilem. Skuteczne działanie B17 udowodniono w niezależnych badaniach w ponad 20 krajach, zarówno w przypadku ludzi, jak i zwierząt. Skuteczność wyleczeń sięga prawie 100 proc. pod warunkiem, że pacjent wcześniej nie został osłabiony naświetlaniem czy tzw. chemią. Jednym z najbardziej znanych współczesnych ośrodków leczących letrilem jest meksykańska klinika dra Ernesto Contrerasa Rodrigueza.
Ponieważ B17 jest skuteczna i tania, szybko stała się solą w oku instytucji powiązanych z amerykańskimi koncernami farmaceutycznymi. Letril jest naturalną substancją, tak samo jak zioła. Nie można jej opatentować, więc nie można na niej zarobić. Można natomiast na niej stracić. I to bardzo dużo. Gdyby ludzie dowiedzieli się masowo, że B17 leczy raka, przemysł farmakologiczny poniósłby gigantyczne straty z powodu zaniechania chemioterapii. Skończyłyby się nie tylko zyski ze sprzedaży chemii, ale również nie byłoby przyzwolenia na potężne dotacje na wieczne badania i dopłaty do leków. Nic więc dziwnego, że losy B17 to tajemnicza historia pełna przemilczeń, fałszu, zastraszeń i histerii zamiast rzetelnej naukowej dyskusji.

Cyjanek na zdrowie
Kiedy nasze babcie robiły weka na zimę, kładły owoce z pestkami. Nie wiedząc o tym, dostarczały swoim rodzinom B17. Kiedy nasze mamy robiły weka, pestki już wyjmowały, bo wmówiono im, że w pestkach jest cyjanek, czyli kwas pruski. Panika przeniknęła oczywiście z USA. Dlatego dzisiaj tysiące Amerykanów potajemnie wyjeżdża leczyć się do Meksyku... i wraca zdrowymi. Zresztą w Polsce, tak jak i w wielu krajach, nie możemy kupić witaminy B17 w żadnej aptece. Proszę sprawdzić, jak magister za ladą będzie stukała w klawiaturę aptecznego komputera wszystkie trzy nazwy, po czym uśmiechnie się i powie, że nie ma czegoś takiego.
Podstawowym argumentem przeciwko B17 jest twierdzenie, że letril zawiera silnie trujący cyjanek. Jednak witamina B12 również zawiera cyjanek i bez kłopotów można ją kupić w aptece. Nawet bez recepty. O co tu chodzi?
Dokładniejsze badania wykazały, że straszenie amigdaliną nie ma sensu, bo natura w doskonały sposób zabezpieczyła nas przed zatruciem substancją pochodzącą z pestek. Nawet lepiej, bo zabezpieczyła nas podwójnie. Wyobraźmy sobie bandytę dzwoniącego do drzwi i głuptaka wewnątrz, który je zawsze bezmyślnie każdemu otwiera. Właściciele domu wiedząc, że mają głuptaka, zamontują blokadę w drzwiach tak, by ani on, ani bandyta nie mogli otworzyć drzwi. Otóż zdrowa komórka ludzkiego ciała to dom, w którym jest zamontowana taka blokada, i nie ma głuptaka. Chora rakowa komórka to dom, w którym jest odwrotnie - nie ma blokady, a mieszka 3000 głuptaków. Bandytę przed drzwiami obrazuje cyjanek zawarty w B17.
B17 to substancja, w składzie której część atomów tak się ułożyła, że tworzy rodnik cyjanku. Rodnik „rodzi" cyjanek wtedy i tylko wtedy, gdy po pierwsze: zetknie się z enzymem otwierającym („głuptak") o nazwie betaglukozydaza i po drugie - nie ma w pobliżu enzymu blokującego o nazwie rodanaza („blokada").
W zdrowych komórkach ludzkiego ciała mamy blokującą rodanazę i prawie w ogóle nie ma betaglukozydazy. Dokładnie odwrotnie jest w komórkach rakowych, gdzie betaglukozydaza występuje aż 3000 razy więcej niż w normalnej komórce i brak jest enzymu blokującego - rodanazy.
Zatem gdy letril dostanie się do ludzkiego organizmu, rozchodzi się do wszystkich komórek zdrowych i chorych. W zdrowej komórce zamienia się w glukozę. W rakowej uwalnia cyjanek oraz drugą, równie silną truciznę (aldehyd benzoesowy). Te dwie trucizny niszczą komórkę rakową i tylko ją, a przecież o to chodzi.

Teraz, znając już mechanizm, spójrzmy, jak amerykańska Administracja ds. Żywności i Leków (FDA) starała się odwodzić od letrilu i w jaki sposób nastraszyła nasze mamy. Najpierw ogłoszono, że letril jest bezużyteczny do zabijania raka, bo po wnikliwych badaniach nie stwierdzono w nim cyjanku. Po jakimś czasie, stwierdzono że letril w komórkach rakowych uwalnia cyjanek. Wtedy wydano odwrotny komunikat: skoro letril zawiera cyjanek, jest trujący. Według FDA mamy zatem sytuację, że owszem, B17 zabija raka, ale ponieważ robi to cyjankiem, to „takie niehumanitarne".
Ostatecznie jednak FDA została wezwana przed Sąd Federalny, gdzie przyznała, że nie posiada dowodów na toksyczność letrilu. Przeprosin oczywiście nie było, a my nadal jedliśmy kompoty bez pestek.
Nasi dziadowie jedli jądra pestek znacznie częściej. Niektórzy, bo lubili, inni z oszczędności albo biedy. Jedli też często zapomnianą przez współczesnych kaszę jaglaną, zwierającą B17. Do chleba dodawali ziarno lnu rónież zawierające letril. Spożywali mleko i mięso zwierząt, które jadły trawę, zawierającą B17. Współczesne odmiany traw zostały tak genetycznie zmienione, że pozbawiono je letrilu.

Co na to lekarze?
Wielu światowej sławy lekarzy nie boi się leczyć witaminą B17. Jednak nie ujmujaąc wielu zacnym polskim lekarzom większość albo nie słyszała o letrilu w ogóle, albo zapoznała się z fałszywymi informacjami na jego temat, albo zwyczajnie boi się odejścia od narzucanych przez koncerny farmaceutyczne procedur. To trochę tak, jak z ociepleniem klimatu. W Polsce lato jest zimniejsze niż zwykle, ale Polska przyłącza się do walki z ociepleniem klimatu. Straszy się nas ubytkiem lodu na Arktyce (biegun północny), a totalnie przemilcza rekordowy przyrost pokrywy lodowej na Antarktydzie (biegun południowy) itd. itd.
Musimy też wiedzieć, że lekarze są silnie uzależnieni od izb lekarskich, które niepokornym potrafią zabrać uprawnienia do wykonywania zawodu. Chcąc więc znaleźć lekarza, który ma odwagę się wychylić, trzeba szukać wśród emerytów albo tych, którzy mają odwagę przeciwstawić się systemowi.
Czy słyszeli Państwo, że w krajach, gdzie były długoterminowe strajki lekarzy, śmiertelność w tym okresie malała nawet o 30 proc.? Takie nagłe „ozdrowienia" społeczeństw podczas strajku lekarzy występowały wielokrotnie w różnych krajach, np. w Izraelu. Cóż, ludzie wtedy z konieczności musieli wrócić do naturalnych leków.
Od 2 tygodni jem po 15 jąderek z pestek śliwek i nie zauważam żadnych ubocznych skutków. Autor książki pt. „Świat bez raka", mającej wkrótce ukazać się w Polsce, zaleca zjadanie tylu pestek dziennie, ile zjadamy zawierających te pestki owoców (np. jeśli zjadamy 7 śliwek dziennie, to możemy zjeść 7 jąder z pestek). W przypadku choroby dr Krebs zaleca spożywanie około 35 jąder pestek dziennie. Za granicą (np. za pośrednictwem Internetu) można też zakupić letril w tabletkach. Jedna tabletka 500 mg zawiera witaminę B17 w ilości znajdującej się w ponad 100 pestkach.
Więcej informacji na temat B17 można znaleźć w wydanej w Polsce przez Oficynę Wydawniczą 3.49 książce pt. „Terapia metaboliczna witaminą B17" (dostępna pod adresami: www.nieznany.pl lub www.nexus.media.pl).
Wiele praktycznych informacji w języku angielskim można także znaleźć na stronie internetowej:
http://www.worldwithoutcancer.org.uk/

Arkadiusz Woźniak
www.zyciekalisza.pl





 

vitaminb17.org
www.worldwithoutcancer.org.uk
pl.wikipedia.org/wiki/Amigdalina
en.wikipedia.org/wiki/Amygdalin
en.wikipedia.org/wiki/G._Edward_Griffin
szukaj w google G. Edward Griffin

źródła:
worldwithoutcancer.org.uk
www.zyciekalisza.pl
alternatywa.com
książka pt. „Terapia metaboliczna witaminą B17"(dostępna w sklepie www.nexus.media.pl , www.nieznany.pl)
inne ciekawe:
Rośliny lecznicze

Zdrowa Dieta Bircher-Bennera

Lecznicza Żywność

Kilka słów o diecie roślinnej

Jak rośliny mogą ochraniać nas przed nowotworami i innymi chorobami

Wiecej: http://www.eioba.pl/a93247/witamina_b17_amigdalina_amygdalina_laetrile_letril_to_lekarstwo_na_raka#ixzz0pmMXFPJT



Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

Pierwszy występ Maksia

środa, 02 czerwca 2010 9:32
Moje kochane wnuczątko Maksio staje się wielkim aktorem.
Z okazji "Dnia Matki i Ojca" w żłobku , do którego bardzo dzielnie i systematycznie uczęszcza odbyła się wspaniała uroczystość.
Maksiu pięknie wystąpił wraz ze swoimi kolegami i koleżankami.
Moja córka powiedziała mi "...mamo , pierwszy raz byłam dumna ze swojego dziecka, bo tak pięknie wystąpił...."

To cudowne przeżycie dla rodziców.

Nasz wspaniały , mały aktor...podczas pierwszego występu.









Ze swoją mamusią....



 Maksiu...serdeczne gratulacje. Byłeś wspaniały !


Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Konfirmacja

środa, 02 czerwca 2010 9:15
 9 maja 2010 roku konfirmowana została w Kościele Jezusowym Sonia.
Konfirmacja jest potwierdzeniem chrztu świętego.
Potwierdziła przed Bogiem swoją wiarę i stała się pełnoprawnym członkiem  zboru.

                            Nasza konfirmantka.








Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wiersz

poniedziałek, 31 maja 2010 17:15
Dostałam ten wierszyk przed chwilą mailem i.....

Poprosiłem Pana Boga,
aby odebrał mi mój ból.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Ból nie jest dla mnie abym go odbierał,
ale dla Ciebie abyś go oddał.
Poprosiłem Pana Boga,
by moje ułomne dziecko stało się zdrowe.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Jego duch jest zdrowy,
a ciało jedynie tymczasowe.
Poprosiłem Pana Boga by dał mi cierpliwość.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Cierpliwość jest owocem ciężkiej próby,
nie jest przydzielana, ale wypracowana.
Poprosiłem Pana Boga by dał mi radość.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Daje Ci Łaskę, a radość zależy od Ciebie.
Poprosiłem Pana Boga by oszczędził mi cierpienia.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Cierpienie odrywa Cię od rzeczy przyziemnych i
przyprowadza bliżej do mnie.
Poprosiłem Pana Boga by dał mi duchowy wzrost.
Pan Bóg powiedział - nie...
Wzrastać musisz sam, ja będę dbał o Ciebie,
pielęgnował Cię byś stał się drzewem
przynoszącym obfity owoc.
Poprosiłem Pana Boga o wszystko,
czym mógłbym się cieszyć w życiu.
Pan Bóg powiedział - nie...
Daje Ci życie, byś mógł się cieszyć wszystkim.
Poprosiłem Pana Boga by pomógł mi kochać innych ludzi,
tak jak ON MNIE KOCHA.
Pan Bóg powiedział - no wreszcie pojąłeś o co chodzi.
Gdyby Bóg miał portfel,
to nosiłby w nim Twoje zdjęcie.
Gdyby miał lodówkę, to też byłoby na niej.
On przysyła Ci kwiaty każdej wiosny
i wschód słońca każdego poranka.
Kiedy chcesz mówić on słucha;
a mówi do Ciebie nieustannie choć
Ty nie zawsze słuchasz.
Mógłby mieszkać gdziekolwiek,
w całym wszechświecie,
a wybrał Twoje serce.
Nie widzisz jeszcze?!?
Zrozum to:
ON ZA TOBĄ SZALEJE!!!

 



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Fiołki nieodmianowe.

czwartek, 27 maja 2010 11:01


Kilka zdjęć kwiatków moich  fiołków afrykańskich.
To najpospolitsze nieodmianowe fiołki, tak zwane kundelki.

Dla mnie każdy fiołek afrykański jest najpiękniejszym kwiatem. Zachwyca mnie ich różnorodność i niespotykane  połączenia barw.
1.




2.






3.




4.




5.


6.




7.


8.


9.


10.


11.


 Miniaturka


 Robss' Vaniliia Trail - odmianowy






...jedna z najpiękniejszych ukraińskich odmian "Ślubny bukiet"








Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Przerwa

poniedziałek, 24 maja 2010 8:57

Urodzinki

piątek, 08 stycznia 2010 9:45
                               "Urodzinki"

Marku'
Mareczku,
Maruś,
Maro.... :):)
                   

W Dniu Twojego urodzinowego Święta,
niech Twa "gęba" będzie wicznie uśmiechnięta!
Niech Dobry Bóg, jak cię wiódł...nadal Cię wiedzie,
niech Ci pomaga w największej biedzie.

Bo zaufałeś jedynej potędze świata !
która tylko dobro i mądrość w życie nasze wplata.
Nie bój się i idź przez życie śmiało,
a...nigdy nie będziesz miał czegoś za mało.

Życzeń wiele bym dla Ciebie miała,
ale nawet w słowach jestem zbyt mała...
dlatego Bogu Cię kiedyś zawierzyłam
teraz wiem, że się nie myliłam.

Zdrowia ,  szczęścia  i marzeń spełnienia..
no i tradycyjnie "powodzenia".

W dniu urodzin, Naszemu synowi Markowi ...
mama, tata, Szymek i dzieciarnia ...Becho, Pałek, Sonia Asia.

                              
 
......................................................................................................................

Pierwszą melodią , którą usłyszałeś w swoim życiu były dźwięki  sygnału do "Rolniczego kwadransu", który był nadawany w Polskim radiu, od poniedziałku do piątku o 12,45.... urodziłeś się o tej godzinie. Najpierw wysłuchałeś a potem zacząłeś  głośno wrzeszczeć.


Podziel się:

komentarze (13) | dodaj komentarz

W wielkim skrocie...

sobota, 02 stycznia 2010 15:28
"W wielkim skrócie"
Święta, święta i po świętach.....

.......................................................................................................................
Przygotowania do Wigilii 2009.





















i    po świętach...






                                                  




Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Święta

środa, 23 grudnia 2009 20:31
Wszystkim...
                 dobrych świąt.
Mam jedno życzenie...
... zostać czarodziejem i odczarowć pewne wydarzenia...



Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

Szlakiem sióstr i braci mojej mamy

poniedziałek, 23 listopada 2009 19:57
  Piękna, sloneczna pogoda sprawiła, że ta niedziela zostala wykorzystana  na wycieczkę którą nazwaliśmy
 "Szlakiem sióstr i braci mojej  mamy"
Jako , że moja mama ma dwie siostry i trzech braci ....nie sposób było ich wszystkich odwiedzić w jednym dniu. Dlatego też pojechaliśmy do tych co mieszkają najbliżej swojego  rodzinnego domu.
            Z wielką radością wracam w tamte miejsca bo przywołują wspaniałe wspomnienia, które nigdy nie zostaną wymazane z mej pamięci .
             Bo nie ma sposobu by zapomnieć o miłości Ich wszystkich jaką mi darowali, bo nie sposobu by zapomnieć  o cieple, którym mnie otaczali.
Młodsze rodzeństwo mojej mamy traktowałam jako swoje starsze siostry i braci ..do starszych zaś żywiłam  ogromny szacunek i poważanie. Jednak podwaliną tego wszystkiego byli moi starzykowie  - dziadkowie byłam ich pierworodną wnuczką.

.............................................................................................................................

Za tym płotem stał stary dom w którym spędzałam wiele dni i tygodni. Nie ma po nim śladu, został rozburzony.  Jednak Pan Bóg sprawił, że ocaliłam go utrwalając w akwareli. Została stara studnia z której nie jeden raz wodę piłam.
W głębi widać stok po którym szusowało się na nartach.


Po starych zabudowaniach została tylko szopa, w której stał wóz i sanie i jakiś przydatny gospodarski sprzęt.



u wujka Tadka



.............................................................................................................................

W tej samej miejscowości mieszka drugi brat mamy  Janek.

...u wujka Janka
 
Wszyscy poszliśmy na spacer do "jaru" pod Tułem

bo tam była .... huśtawka !!!
i to taka specjalna ... 8-metrowa lina zawieszona na konarze potężnego drzewa , które rośnie nad skarpą...

wujek szykuje sprzęt



                                                                


Młode towarzystwo ...nieco się rozbrykało, a czas upływał szybciej niż zazwyczaj. Trzeba było się pożegnać i ruszyć dalej...



Odwiedziłam moich "starzyków" którzy spoczywają na cmentarzu w Lesznej.



Leszna Górna mówiła nam do zobaczenia i żegnała się zachodzacym słoneczkiem.


............................................................................................................................

U cioci Heli...
O tej cioci powiem krótko... wszystkim bym życzyła takiej chrzestnej jaką jest  ONA dla mnie !!!!




Cioteczki i wujaszkowie ...dziękujemy za przemiłe chwile !!!
A do dalszych  wujków i cioć ...zawitamy  w krótce... !!




Podziel się:

komentarze (13) | dodaj komentarz

Ukorzenianie woreczkowe cd.

wtorek, 03 listopada 2009 19:03
                      Pierwsze korzonki zauważyłam 01.11.09. Dokładnie  14 dni po wsadzeniu  listków fiołków w woreczki.
Jeden z listków przesunął końcówkę ogonka pod samą ściankę woreczka...w ten sposób mogę świetnie obserwować podziemne etapy rozwoju  rośliny i nowych sadzonek. Coraz bardziej przekonuję się do tego sposobu rozmnażania fiołków. Jeżeli aklimatyzacja sadzonek  /po wyjęciu z woreczka/ przebiegnie prawidłowo i bez problemu z całą pewnością zostanę przy tym sposobie.
                          
Mam również zamiar popróbować z innymi roślinami.

                                     
Tak wygląda ukorzeniony 
listek po17 dniach " woreczkowania".






Podziel się:

komentarze (11) | dodaj komentarz

Ukorzenianie woreczkowe fiołków

środa, 28 października 2009 13:23
"Ukorzenianie woreczkowe fiołków"

         Postanowiłam wypróbować nowy / dla mnie/ sposób rozmnażania fiołków afrykańskich. Ukorzenianie w woreczkach strunowych ma swoje zalety . Wady może i też są ale ...nie doświadczyłam ich jeszcze bo jestem na samym początku zaprowadzenia tego sposobu.
Napewno ...unikamy ryzyka przesuszenia , czy przelania fiołka co dla mnie nie jest bez znaczenia.
Od momentu wsadzenia fiołka do odrobiny ziemi w woreczku i  szczelnym zamknięciu go, zajmujemy się nowymi sadzonkami dopiero przy wsadzaniu do doniczki.
W woreczku powstaje mikroklimat i nie trzeba absolutnie podlewać, ponieważ woda zawarta w podłożu wystarcza do prawidłowego rozwoju nowo rosnących sadzonek.

To pierwsze moje "dwa wisielce"...teraz wisi ich już więcej.



Mam ich na dwa miesiace z głowy...zakładam, że bez problemów.

Najlepiej zerknąć tutaj...

http://fialka.kiev.ua/lebetska?razdel=1002&object=1



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

dzieje sie...

czwartek, 22 października 2009 21:37
  "...dzieje się, dzieje... "

Gdyby  opowiedzieć wydarzenia ostatnich dwóch tygodni ...nie skończyłabym przed północą.
Ale krociutko.
Przez 14 lat jeździliśmy "audicą".Zawiozła nas zawsze szczęśliwie gdzie chcieliśmy i przywiozła nas też szczęśliwie. Nigdy nie zawiodła. Ale ostatnio odmawiała już posłuszeństwa.
          Aż.... trzy tygodnie temu powstało zwarcie w instalacji elektrycznej i zapaliły się wszystkie przewody. Koszt naprawy był większy od wartości tego auta ...więc wczoraj tak zakończyła swój żywot.
Dobre auto i szczęśliwe dla nas.


Jesień. Jesień na całego.Jednak nie przepadam za atrakcjami tej pory roku. W naszej miejscowości rozpoczęto kopanie kanalizacji...
Następny rachunek do płacenia.
Wioska przekopana , syf i brud.
Wykopy głębokie ,błoto i błoto raz jeszcze. Tego błota dotknęłam osobiście w ub. piątek.

Tak nasze dziecko przyszło ze szkoły. Padał deszcz. Było zimno.
 Wpadł do wykopu...

Dobrze , że jest i nic takiego sie nie stało ... jedynie skarpety wyrzuciłam bo nie nadawały sie do prania.
W tym momencie nie widziałam jeszcze plecaka...tam było najwiecej błota. Dosłownie obierałam książki i wszystko co tam było ...Jednego zeszytu nie udało sie uratować. Szymon bynajmniej z tego powodu nie rozpaczał :):)



Następnym etapem było rozbieranie w warsztacie... i kąpiel...



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 31 lipca 2010

Licznik odwiedzin:  86 992

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

O moim życiu, we wszystkich jego barwach i odcieniach.

O mnie

Kocham przyrodę,słońce i"ciepło".Cenię prawdę.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 20.07.2010 20:14:18
  • autor: Magda
  • treść: Drodzy moi...pomóżci...

Statystyki

Odwiedziny: 86992
Wpisy
  • liczba: 202
  • komentarze: 890
Galerie
  • liczba zdjęć: 62
  • komentarze: 55
Księga gości: 62
Punkty konkursowe: 1300
Bloog istnieje od: 1274 dni

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 30.01.2010 10:28:46
  • autor: ula
  • punkty: 100
  • treść: TAk tu dużo ciepła i...